"Każdy medal ma dwie strony." - śpiewała Maryla Rodowicz. Bo w sumie racja. Wszystko ma strony i złe, i dobre... Nic nie jest idealne...
Bo weźmy na przykład takie "Śluby panieńskie" - sztukę, w której biorę udział, jako jedna z głównych bohaterek, Klara! Niby wszystko pięknie, ładnie i cacy, ale nie! Jestem, mówiąc niezbyt skromnie, dobrą aktorką, podobnie moja psiapsióła, grająca Anielę i wspomniany w przedostatnim poście Mop, który gra Gustawa. Ale pozostaje jeszcze Papan Austin ( tak, tak, dziwna ksywa...)... Tzn. Albin, czyli koleś, który zabujał się w Klarze, ale ta ciągle go odrzuca. Chcecie dowodu? No to macie:
ALBIN:
Nigdyż, Klaro, nie przyjdzie chwila wypłakana,
Kiedy balsam otrzyma sroga serca rana?
KLARA:
Otrzymać może, ale nie ode mnie.
ALBIN:
Ja kocham.
KLARA:
Ja wiem.
ALBIN:
Zaczekam.
KLARA:
Daremnie.
ALBIN:
Błagam...
KLARA:
Dość tego.
ALBIN:
Okrutna!
KLARA:
Być może.
ALBIN:
Obym mógł przestać kochać.
KLARA:
Daj to Boże.
Wiecie już o co kaman?! A ten Austin pieprzony kompletnie wczuć się nie umie! Przecież już w przedszkolu nie jesteśmy, więc mało kto będzie dawać durnymi tekstami typu: "Przygotować wam łóżko?"! To on mi, cholera, wyznaje miłość, a nie ja jemu! Ale nie! On musi stać na drugim krańcu sceny, jak najdalej ode mnie! Więc, gdy ja robię krok do przodu, by to chociaż jakoś wyglądało, to on robi krok do tyłu. Powiedz mi, Austin, czy ja gryzę?
Albo inna sprawa. Jak już wspomniałam, to on wyznaje mi miłość. Tylko gdyby był tak łaskawy, by obdarzyć mnie chociażby jednym spojrzeniem. Nie, on patrzy na widownię. A jak go wzrokiem próbuję przyszpilić, to dupa blada. Skurczybyk jeden wzrokiem ucieka.
Dlatego, proszę, zastrzelcie mnie! Ja coś czuję, że te "Śluby" to porażka będzie! Jak tylko Klara i Aniela znają swoje role i umieją je odegrać?! To będzie więcej niż porażka...
środa, 5 czerwca 2013
poniedziałek, 3 czerwca 2013
A może pojadę nad morze...?
Może ja się mylę? Może źle wybrałam? Może ja jednak wierzę w tego Boga, czy jak mu tam było...? Może ja w rzeczywistości wcale tego bloga nie lubię? Może już dawno powinnam go zawiesić, mimo, że opublikowałam na nim tylko parę dennych postów?
A w ogóle skąd pomysł, bym go prowadziła? Skąd mi przyszło do głowy, że ja umiem o sobie pisać? O zmyślonych, idealnych bohaterkach owszem, ale o takiej małej dziewczynce w wełnianym sweterku i pomarańczowych martensach, przez przyjaciół zwanej Krasnalem...? Po cholerę mi to...
I jeszcze zastanawiam się, czy to jest zwykła farsa, bajeczka... To moje niby idealne życie. I skąd wiem, że ja to ja? Gdyby ktoś mnie spytał o cel w życiu, odpowiedziałabym, że jest nim doczekanie się wszystkich tomów ukochanych mang. Cholernie trywialne i puste, czyż nie?
Zresztą, co ja pieprzę?! To w ogóle nie ma sensu! Coś o jakiś wątpliwościach, mangach i innych duperelach. Ja pierdolę...
Mam dość. Dość, dość, dość. Jutro mogą być wyniki testu z historii, mam klasówkę z angielskiego i jeszcze pani bierze ćwiczenia do sprawdzenia. Dałam się ponieść zdenerwowaniu i teraz plotę trzy po trzy. Mam dość, naprawdę dość. Chyba pójdę spać...
A w ogóle skąd pomysł, bym go prowadziła? Skąd mi przyszło do głowy, że ja umiem o sobie pisać? O zmyślonych, idealnych bohaterkach owszem, ale o takiej małej dziewczynce w wełnianym sweterku i pomarańczowych martensach, przez przyjaciół zwanej Krasnalem...? Po cholerę mi to...
I jeszcze zastanawiam się, czy to jest zwykła farsa, bajeczka... To moje niby idealne życie. I skąd wiem, że ja to ja? Gdyby ktoś mnie spytał o cel w życiu, odpowiedziałabym, że jest nim doczekanie się wszystkich tomów ukochanych mang. Cholernie trywialne i puste, czyż nie?
Zresztą, co ja pieprzę?! To w ogóle nie ma sensu! Coś o jakiś wątpliwościach, mangach i innych duperelach. Ja pierdolę...
Mam dość. Dość, dość, dość. Jutro mogą być wyniki testu z historii, mam klasówkę z angielskiego i jeszcze pani bierze ćwiczenia do sprawdzenia. Dałam się ponieść zdenerwowaniu i teraz plotę trzy po trzy. Mam dość, naprawdę dość. Chyba pójdę spać...
Subskrybuj:
Posty (Atom)